Niezwykłe losy Rogów z Gallehus

Był 21 kwietnia 1734 r. Jerk Lassen, duński chłop, kopał ziemię w celu wydobycia gliny niedaleko miejscowości Gallehus. Ku swemu zdumieniu natrafił na bogato zdobiony róg ze złota. Nie wiemy, czy zdawał sobie sprawę, że w tym samym miejscu, przeszło 100 lat wcześniej, w 1639 r. młoda dziewczyna też znalazła inny, nieco dłuższy róg. Było jasne, że oba te artefakty pochodzą z jednego zakopanego kiedyś skarbu. Jednak to odkrycie drugiego rogu odbiło się szerokim echem i zapoczątkowało ogólne zainteresowanie wczesnymi wiekami w historii duńskiej.

Zarówno Jerk Lasseen, jak i wcześniej Kirsten Svendsdatter – bo tak nazywała się dziewczyna, okazali się na tyle uczciwi, że przekazali skarb władzom. Oba rogi finalnie trafiły do królewskiej galerii Det kongelige Kunstkammer w Kopenhadze. Pierwszy, ku zgrozie dzisiejszych konserwatorów, był używany przez księcia Christiana (przyszłego króla Christiana V, 1646 -1649) do picia wina.

Róg wykopany w 1639 r. miał 78 cm długości, średnicę u wylotu 10.4 cm i ważył 3.2 kg. Ten odkryty później był nieco krótszy i mniej kompletny. Oba miały zewnętrzną powłoką wykonaną z czystego złota złączonego srebrem z powłoką wewnętrzną, też ze złota, ale nieco gorszej jakości. Róg wykopany w 1734 r. miał napisy runiczne w języku pranordyckim. Głosiły one: „Ja Hlewagastiz Holtijaz wykonałem ten róg”, oraz „Niech, napój z tego rogu przyniesie pomoc rodowi”. Oba rogi miały tajemnicze dekoracje przedstawiające postacie wyglądające jak centaury, ludzie z rogatymi hełmami, skaczące zwierzęta, węże oraz trójgłową postać z toporem. Historycy datują je na rok 400 – 450 r. n.e., ale ich przeznaczenie było dyskusyjne. Wszyscy zgadzali się co do jednego: był to skarb o nieocenionej wartości historycznej i materialnej.

Niestety nie mamy się co cieszyć, bo nie dane im było dotrwać do naszych czasów. W 1802 r. oba rogi zostały ukradzione przez złotnika Nielsa Heidenreicha i zanim je odzyskano złodziej zdołał je już przetopić… Skazany na więzienie, przebywał tam do 1840 i zmarł krótko po wypuszczeniu na wolność. Kradzież wstrząsnęła opinią publiczną na tyle, że powstał o tym przestępstwie poemat,( napisany przez Adama Gottloba Oehlenschlägera) i po dziś dzień naucza się go w duńskich szkołach.

Wydaje się, że nad skarbem ciążyła klątwa: Odlewy wykonane w XVIII w. z oryginałów zaginęły. Inne, gipsowe odlewy wykonane na zamówienie rzymskiego kardynała zatonęły wraz ze statkiem przy brzegach Korsyki. Do naszych czasów dotrwały tylko szkice rogów, wykonane zgodnie z XVIII wiecznym stanem wiedzy. Wszystkie kopie posiadane dziś przez muzea zostały wykonane w oparciu właśnie o nie. Ile rzeczy mogło być jednak jeszcze odkrytych, gdybyśmy mieli możliwość przeanalizowania ich nowoczesnymi metodami?

Burzliwa historia rogów z Gallehus tu się jednak nie kończy. W 1993 r. ukradziono ich kopie z Moesgaard Museum. Gdy złodziej zorientował się, że były zrobione z mosiądzu, a nie ze złota porzucił je w pobliskim lesie. W 2007 r. ukradziono srebrne kopie z Kongernes Jelling Museum. Te też udało się odzyskać, lekko tylko uszkodzone. Wydaje się że mimo upływu wieków w dalszym ciągu działają jak magnes na złodziei.

Jedna myśl na temat “Niezwykłe losy Rogów z Gallehus

Dodaj komentarz