Był 22 czerwca 1936 r. Jedenastoletni Thure Johansson prowadził właśnie konia z broną poprzez pole znajdujące się na wyschniętym torfowisku blisko farmy na Bocksten, kiedy nagle maszyna zaczepiła o fragment materiału. Kiedy Thure go pociągnął, ku swojemu przerażeniu odkrył, że owija on ludzką czaszkę, okoloną długimi rudymi włosami. Następnego dnia chłopak i jego ojciec skontaktowali się z lokalną policją i lekarzem, wierząc, że mają do czynienia z ofiarą morderstwa. Ci z kolei po krótkich oględzinach szybko odkryli, że przestępstwo przedawniło się co najmniej przed paroma wiekami.
Człowiek, którego kości przez przypadek zostały odkryte przez młodego Johanssona jest bowiem przykładem naturalnej mumii, których setki odnaleziono w torfowiskach Europy Zachodniej (głównie Niemiec i Danii). Pochodzą one przeważnie z epoki żelaza lub okresu rzymskiego ( 800 p.n.e.-400 n.e.). Bagna torfowe mają znakomite właściwości konserwujące. Woda jest zakwaszona i bardzo uboga w tlen, w takim środowisku bakterie przyczyniające się do rozkładu ciała nie mogą przeżyć. Z tego powodu skóra, włosy i paznokcie, a czasem nawet narządy wewnętrzne doskonale się zachowują. Cechami charakterystycznymi tego typu mumii jest brunatnie zabarwiona skóra i płomiennorude włosy.
By Peter Lindberg – originally posted to Flickr as The Bocksten Bog Man #1, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4259214
Odkryciem zainteresował się kustosz lokalnego muzeum w Vaberg, Albert Sandklef. Albert Johansson – ojciec Thure kilka lat wcześniej znalazł na tym samym polu skórzany but, ale wtedy nie zainteresowało to kustosza. Teraz razem jednak z innymi specjalistami dokładnie zmierzyli i sfotografowali znalezisko przed jego wykopaniem. Niestety górne części szkieletu przeszły przez bronę i zostały poważnie uszkodzone, podczas gdy dolne części pozostały nietknięte.
Specjaliści szybko oszacowali, że szkielet należał do mężczyzny o wzroście 170–180 centymetrów i szczupłej budowy ciała. Nie miał rozwiniętych mięśni, dlatego możemy założyć, że nie był zwykłym pracownikiem fizycznym, ani rolnikiem. Był praworęczny. Z narządów wewnętrznych zachowały się części płuc, wątroby i mózgu oraz chrząstki.
Wydobywaniu ciała towarzyszyła atmosfera tajemnicy, zwłaszcza kiedy okazało się, że mężczyzna został po śmierci przyszpilony do dna torfowiska dwoma palami; jednym z dębu, który przebił jego w serce, i drugim z buku, który przeszedł mu przez plecy…
Uczeni zgadzają się, że znalezisko pochodzi z XIV wieku, co czyni mężczyznę z Boksten jedną z najmłodszych odkrytych mumii. Rachuby te oparte są na datowaniu odzieży, a zwłaszcza rodzaju kaptura, który nosił.Tunika należy do najlepiej zachowanych średniowiecznych tunik w Europie i jest wykonana z wełny. Oprócz odzieży, przy ciele znaleziono torbę z tkaniny, skórzane buty, pasek, skórzaną pochwę i dwa noże. Kawałek materiału z odzieży był poddany datowaniu radiowęglowemu pod koniec lat 80. W rezultacie uzyskano 95-procentowe prawdopodobieństwo, że ciało pochodzi z lat między 1290 a 1430.
Sądowy odontolog Gunnar Johansson na podstawie zachowanych zębów, które torfowisko zabarwiło na kolor ciemno- brązowy i pozbawiło emalii, doszedł do wniosku, że mężczyzna zmarł między 25 a 35 rokiem życia. Badanie wykazało też, że nie cierpiał na żadne schorzenia z nimi związane. Z kolei na podstawie szkieletu osteolog Nils-Gustaf Gevall określił wiek mężczyzny na od 35 do 40 lat, chociaż mógł mieć nawet do 60 lat.
W zależności od interpretacji ubrania można wyciągnąć różne wnioski na temat pochodzenia społecznego mężczyzny. Kaptur, który nosił, był zwykle preferowany przez bardziej zamożne klasy, dlatego zasugerowano, że mógł on być poborcą podatkowym lub rekrutował ochotników do wojska. Podobny rodzaj kaptura był również używany w kościele.
Przez lata dyskutowano, co mogło być przyczyną jego śmierci. By to odkryć, w styczniu 2006 r. profesor i lekarz w Szpitalu Uniwersyteckim Sahlgrenska przeprowadzili „operację” modelu ciała, opartą na tomografii komputerowej. W rezultacie doszli do wniosku, że najpierw mężczyzna został uderzony w dolną szczękę, potem w prawe ucho, a na końcu zadano mu śmiertelny cios w tył głowy. Ciało wrzucono do bagna i przebito palami przypuszczalnie by zapobiec jego wypłynięciu.
Nowoczesna nauka pozwoliła niedawno wyodrębnić mitochondrialne DNA w kawałkach tkanki z ciała mężczyzny. Ten typ DNA , nie koduje jednak żadnych genów i tak naprawdę nie dostarcza żadnych nowych informacji. Christina Andersson-Wiking, kuratorka w muzeum w Varberg, gdzie mężczyzna z Bocksten jest częścią wystawy, ma nadzieję, że przyszłe testy uwzględniające jądrowe DNA będą mogły określić kolor włosów i oczu mężczyzny. (Do tej pory zakładano, że był rudowłosy i niebieskooki, ale czerwony kolor włosów może być również spowodowany odbarwieniem kwasów w torfowisku). Tego typu testy ujawniłyby także, gdzie się urodził. Niestety, do tej pory nie udało się znaleźć jądrowego DNA ze względu na zbytnie zdegradowanie tkanek i na przybliżenie nas to tego, kim był tajemniczy mężczyzna, będziemy musieli jeszcze poczekać.
Kilka dni po ujawnieniu znaleziska w 1936 r. miejscowy rolnik Karl Andersson opowiedział kustoszowi o legendzie, którą słyszał jako dziecko. Opowiadała o człowieku, który rekrutował żołnierzy niedaleko Bocksten. Został zabity przez okolicznych chłopów i pochowany nocą w bagnie. Zaczął jednak nawiedzać swoich morderców, a ci, żeby się od niego uwolnić, zgodnie ze starym przesądem wbili mu kołek w serce. Po tym jego duch odnalazł spokój. Może w starej legendzie jest ziarno prawdy?